wtorek, 12 kwietnia 2011

A wspomnienia wciąż żyją w nas...

Każdego dnia zerwana zostaje kolejna kartka z kalendarza. To znak, że coraz bliżej do rozpoczęcia nowego sezonu wyścigowego. Mimo, że poprzedni sezon zakończył się w połowie września, aż do dzisiaj czuję emocje związane ze ściganiem. I pomyśleć tylko, że lada dzień wszystko odżyje na nowo...

Zapewne pojawia się pytanie, co skłania nas - kierowców wyścigowych do tego, by uprawiać tak niebezpieczną dyscyplinę sportu, jaką są sporty motorowe. Niestety, nie będzie tu raczej klarownej dla wszystkich i logicznej odpowiedzi. Popularne sformułowanie "adrenalina" jest po części powodem tego pędu do uzyskiwania coraz lepszych rezultatów, ale to nie wszystko. Tu zaś wkraczamy w część tłumaczenia, która dla wielu z was może być po prostu głupim gadaniem heretyka. Być może, ale ja właśnie w ten sposób patrzę na wyścigi...

Kiedy jadę motocyklem, czuję niezwykłą wolność. Czuję zespolenie moje i maszyny, które wyraża się w pewnym pokonywaniu kolejnych zakrętów, maksymalnym opóźnianiu hamowania, wczesnym odkręcaniu manetki gazu. Czuję, jak mój motocykl i ja tworzymy jedność, rozumiemy się bez słów. To właśnie jest kwintesencją wyścigów motocyklowych. Gdy ktoś raz tego uczucia zazna, wówczas przez całe życie będzie za nim tęsknił.

Poniżej zamieszczam zdjęcie z wyścigu Pucharu Polski Rookie 600 - klasy, w której ścigałem się w poprzednim sezonie i o zwycięstwo w której będę walczył w tym roku. Zdjęcie zostało zrobione na wyjściu z pierwszego zakrętu toru Poznań, tzw. dużej patelni. Zawodnik z numerem 75 to ja :)

Do następnego posta :)

Marek


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Followers / Obeserwatorzy