wtorek, 7 czerwca 2011

Back in ... racing!

Za oknami słońce, piękna pogoda - można by rzec, że w sam raz do ścigania. Co jednak poradzić, gdy ręka zabandażowana i w palcach druty? Teoretycznie nie ma możliwości, by się ścigać. Ale tylko teoretycznie, bo dzisiaj po raz kolejny odwiedziłem tor wyścigowy. Nie był to jednak zwyczajny tor wyścigowy, lecz obiekt przeznaczony do sportu modelarskiego...



Choć po wypadku zdecydowałem się skończyć z wyczynowym uprawianiem wyścigów motocyklowych, cały czas szukałem sposobu, by mieć dostęp do tej adrenaliny, która towarzyszy wyścigom. I znalazłem, tyle że w skali mikro - w postaci wyścigów spalinowych modeli zdalnie sterowanych. Poniżej zobaczcie filmik z wyścigów asfaltowych oraz nasz pojazd:

Oto nasz buggy


W momencie rozpoczęcia przygody z modelarstwem samochodowym spotkałem się z krytyką, iż jest to niezwykle dziecinne zajęcie. Może i tak, ale jak wytłumaczyć fakt, iż średnia wieku na typowym weekendowym treningu oscyluje wokół 30-40 lat? Cieszę się, że mogę trenować wraz z polską czołówką w tej dyscyplinie i chociaż nie mam jeszcze sprawnych obu rąk, a mój buggy nie jest przystosowany do jazdy po asfalcie jak typowe auta wyścigowe, to i tak radzimy sobie bardzo dobrze ;)

Ostatnio w naszym garażu pojawił się kolejny nabytek - zdalnie sterowany motocykl. Póki co jesteśmy na etapie zestrajania silnika i ustawiania maszyny. Ale to już temat na osobny post... :)


Maro #75

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Followers / Obeserwatorzy